— Ludzie kochane, kiej nie miarkuję, z czym przychodzicie?
— A wedle naszego lasu, mają go rąbać po Trzech Królach!
— Przeciech już na tartaku rzną jakieś drzewo.
— Rzną żydowskie z Rudki, nie wiecie to?
— Nie wiedziałem, czasu nie ma chodzić pomiędzy ludźmi i przepytywać...
— A samiście najpierwsi pomstowali na dziedzica...
— Bom myślał, że nasze poręby sprzedał...
— A czyjeż to sprzedał, czyje? — zakrzyczał Caban.
— Juści, że na przykupnym.
— Sprzedał i na przykupnym, ale sprzedał i na Wilczych Dołach i ma ciąć...