— Gospodarz?...
— I... trzy morgi piachu i ten jeden krowi ogon... sielny54 gospodarz.
— Był już karany?
— Hę?... karany?...
— Czy siedzieliście w kozie?
— To niby w kreminale?... karany?... Matka, byłem to w kreminale, hę?...
— A byłeś, Bartku, byłeś, a to cię te ścierwy dworskie o to zdechłe jagniątko...
— Juści, juści... na paśniku znalazłem zdechłe jagnię... wzionem, co miały psy rozwłócyć... poskarżyły, przysięgły, com ukradł, sąd przysądził... wsadziły mę i siedziałem... Niesprawiedliwość jest ino, niesprawiedliwość... — mówił głucho i obzierał się nieznacznie na żonę.
— Oskarżeni jesteście o kradzież maciory Marcjannie Pacześ! Wzięliście ją z pola, zagnali do domu, zarżnęli i zjedli! Co macie na swoją obronę?...
— Hę? Zjadłem! Żebym tak Boga przy skonaniu nie oglądał, że nie zjadłem... Moiściewy, zjadłem!... o świecie, świecie rodzony, ja zjadłem! — wołał żałośnie.