— Siodłate wszystkie będą — zauważyła siadając na przyzbie.
— Juści, a z wielkiego gatunku. Organiścina odmieniła477 mi jaja, że trzy swoje dawałam za jedno... Dobrze, iżeście już ściągnęli do chałupy... roboty tyla, że nie wiada478, gdzie przódzi pazury zaczepić.
— Zaraz się wezmę do roboty, zaraz... jeno mocy nieco nabierę... chorzałam i całkiem się wyzbyłam z sił... ale niechaj ino wydycham... to zaraz...
I chciała się podnieść, chciała iść... by się wziąć za robotę jaką, ale chudzina jeno się potoczyła na ścianę i z jękiem padła.
— Do cna, widzę, zwątleliście, nie do roboty już wama, nie! — rzekła ciszej rozpatrując jej twarz siną, obrzękłą i dziwnie pokurczoną postać.
Zakłopotała się tym oglądem i strapiła, że nie tylko wyręki mieć z niej nie będzie, ale gotów się jeszcze kłopot nawiązać.
Snadź przeczuła to Agata, bo się lękliwie, przepraszająco ozwała:
— Nie bójcie się, nie będę waju zawalała miejsca ni cisnęła się do miski, nie, wydychne se ino i pójdę... chciałam jeno obaczyć wszystkich... popytać... ale se pójdę... — Łzy cisnęły się do oczu.
— Nie wyganiam was przeciech, siedźcie, a wola wasza będzie iść, to se pójdziecie...
— A kaj to chłopaki? pewnikiem w polu z Tomkiem? — zapytała wreszcie.