— U pani Zaleskiej będzie pani w niedzielę?

— Mówiła ciocia, że pojedziemy na preferansa, tak, przypominam sobie, że mówiła.

— To przyjść można? Aha, nareszcie, zabieram pani trzy jednem biciem.

— Mogę przyjść do Zaleskich w niedzielę? — zapytał prosząco, a ciszej.

— Skądże ja mogę dawać panu pozwolenie! Bywa pan tam codziennie, tylko u nas raz na miesiąc — powiedziała jakby z wyrzutem.

— A mógłbym tutaj bywać codziennie?

Zosia się zarumieniła, przymknęła oczy, aby ukryć radość, i, posuwając kamień, odpowiedziała:

— Chce pan, naprawdę?

— Bardzo! bardzo! — powtórzył, chcąc wziąć ją za rękę.

— A zrobi pan to wszystko, o co poproszę?..