Przybiegła wkrótce Zaleska i siedziała w milczeniu, z podziwem przypatrując się jej bladej twarzy i oczom posępnie świecącym; była także w kościele razem z Osiecką i Zosią, i słyszała, co mówiono o niej. Po kilka razy zaczynała mówić, pragnęła pocieszyć, ale ten posępny spokój, w jaki zapadła Janka, powstrzymywał ją i onieśmielał; siedziała długo i, nie mogąc się doczekać końca gry, wyszła cicho.

Janka roztapiała się w dźwiękach, improwizowała jakąś dziką fantazję, pełną burzy i piorunów, która orkanem zrywała się ze strun i biła ostremi rytmami w jej duszę.

Później chodziła po ciemnem mieszkaniu i wyglądała co chwila na sygnały, czy podane. Myśli jej były niby węże ogniste, gryzły i oślepiały, niby błyskawice, wijące się w mrocznych przestrzeniach krwawemi biczami.

Pociąg przyszedł wreszcie. W świetle latarni powozowych dojrzała Głogowskiego. Wzruszenie ją ogarnęło. Słyszała, że idzie z ojcem po schodach, że już jest w przedpokoju, i ruszyć się nie mogła z krzesła; dopiero usłyszawszy głosy, podniosła się i wyszła naprzeciw.

Głogowski, tym tak dobrze znanym ruchem, wyciągnął do niej ręce.

— No! niech zdechnę! niech zdechnę teraz, kiedy oczy moje widziały panią w zdrowiu — wołał, całując ją po rękach i bijąc się w piersi. Jasno-szare oczy promieniały radością, rozwichrzone, jasne włosy trzęsły się i spadały na czoło bezładnie, a usta i cała twarz tak mu się śmiały szczerą, dziecinną radością, że i Jankę przeniknął nastrój radosny.

— Zaraz na peronie przedstawiłem się panu Orłowskiemu, no i jestem. Moi drodzy! — zawołał do Rocha — dowiedzcie się, czy są już konie od państwa Stabrowskich.

— Ależ... przysięgam Bogu, że pana tak zaraz nie puścimy, musi pan zostać choćby do jutra — protestował Orłowski.

— Musi pan zostać, bo tak chcemy — odezwała się po raz pierwszy do niego Janka.

— Stwierdzam gwałt, na osobie wolnego obywatela popełniony, ulegam przemocy i zostaję. Powiem jedno, czego szanowny pan dobrodziej za złe mi wziąć nie zechce, bo o pannę Janinę jestem spokojny: otóż jeść mi się chce tak cacanie, że... — rozkrzyżował ręce komicznie.