— Złodziej! Powiada: weźta chłopy, zapłacę co zechceta. Przywieźliśwa, a un oszukuje!

— Prawda! Mnie powiada: nie chcesz za furę 40 groszy, to ją sobie zabierz.

— Zabierz! a juści! Ciarach zapowietrzony! Zabierz, a cóżto na barszcz będę kamienie gotował, a moja praca, a wozisko, a konisko się tłukło bez cały miesiąc, a teraz mówi: zabierz sobie!

— Za pierwsze, to jucha zapłacił po ludzku.

— Dla zachęty, mądry on, kiej Żyd! Zapłacił pierwej, a teraz nas krzywdzi.

— Wzięliśta Marcin, to czegój pyskujeta!

— A miałem robić co? Może mu darmo dam kamienie, abo je wezmę do chałupy?

— Oszukaniec, psiamać!

— Ścierwa! a to kiej pies się łasił i skomlał, coby mu tylko wozić!

— Bez to on i teraz gryzie, nie bój się, Wawrzon, myślał on, co robić!