— Boli pana serce?
— Nie, nie. Doprawdy, za łaskawą jest pani, zwracając uwagę na mnie...
— A jeśli mnie obchodzi, dlaczego, przez co pan cierpi?.. — powiedziała ciszej, pochylając niżej jeszcze głowę nad gazetą.
— Panno Zofjo! panno Zofjo! — wyrwało mu się z piersi.
— Niech mi pan powie, co pana tak martwi, proszę o to. Czy to służba?
— Nie, nie.
— Może mama chora, albo wuj który?
— Nie, nie... doprawdy...
— Aha! pewnie mama napisała jaki niebardzo słodki list. Opowiadał mi ktoś ze stacji, że pan wszystko mamie opisuje i tylko to robi, co mama zaleci lub poradzi.
— Tak, prawda; robię to, bo mama mnie przecież kocha i życzy mi najlepiej w świecie, więc byłoby niewdzięcznością z mojej strony, gdybym jej nie pisał o wszystkiem, co robię. A zresztą, mama zajmuje się mojemi interesami.