— I ostateczną...
— Przedramatyzowuje pani. Kobiety zawsze wpadają w ostateczność.
— Żółcią pan dzisiaj oddycha i goryczą.
— Nie miodem mnie życie poi. Zresztą, czas przerwać dialektyczne obełgiwanie się i wspólne lamenty na los. Każdy dostaje to, co mu się należy.
— A należeć mu się powinno szczęście, a tego nie dostaje.
— Dlaczego mu się należy? skąd pani to wie, że człowiek powinien być szczęśliwym?
— Bo chce.
— Więc niech je pani wyrwie skąd bądź, jest do wzięcia zawsze.
— Gdzie?
— W nas samych i tylko w nas samych.