— Istotnie cudowny kraj! znalazłam tam więcej, niźli myślałam, że znajdę.
— Albo przywiozła pani ze sobą taką chęć zobaczenia cudów, że aż pani i zobaczyła! — Zaczął pić herbatę, a po chwili dodał: — Jadzia przesyła pozdrowienia i czeka na wasze odwiedziny.
— Jak tylko nieco żniwa zepchniemy, to natychmiast.
— Dobra i obietnica.
— Siostra zdrowa?
— Prawie już zdrowa i dzisiaj po raz pierwszy wyjeżdżała na spacer.
— To chorowała?
— Trochę. Konie poniosły, powóz się wywrócił i potłukła się.
— Pewnie te same djabły, któremiś nas wiózł wtedy.
— Te same. Czy też pani pamięta jeszcze ową sannę?