— I myślę, że nie zapomnę nigdy! — odpowiedziała dosyć prędko.
— A to ścierwy ogiery, czyste smoki, jak Boga tego kocham.
— Smoki nie, tylko Jasinowski nie umiał powozić i pozwolił się im rozhukać. Pamiętasz, Jędruś, jak to wtedy się rwały? — umyślnie mówił o tej sannie i patrzał na Jankę.
— Ba, dzisiaj mnie jeszcze dreszcz przejmuje i dziwię się, żeśmy się nie pozabijali, pamiętam i z tego, że żona zemdlała.
— Pani zemdlała?.. ale kiedy?.. — pytał, jakby nie wiedząc o tem.
— Skorośmy tylko wysiedli.
— No, no, nie wiedziałem!..
— Że co? — podchwyciła.
— Że pani umie takie rzeczy odczuwać tak mocno.
— Zawżdy kobieta je miętsza, kiej menszczyzny! — wtrąciła stara sentencjonalnie.