— Może jeszcze co potrzeba?... Mam śliczne rzeczy i do tyjatru.

— Nie, już nie potrzebuję.

— Tanio sprzedom... na moje sumienie, tanio!...w sam raz do tyjatru.

— Nic mi nie potrzeba.

— Żebym tak zdrowa była, tanio!... Taki psi czas...

Złożyła do pudelka wszystko i przysunęła się bliżej.

— Może jabym... co zarobiła?...

— Kiedy nic nie kupię, bo mi nie potrzeba!... — odpowiedziała Janka już zniecierpliwiona.

— Tu nie o to chodzi!

Popatrzyła się na nią uważnie i zaczęła szybko szeptać: