— Ha! ha! ha!

Zaczęli się śmiać oboje i zamilkli.

— Jasiu, cóż projektujesz na kolacyę?

— Jeszcze nie wiem... Rozmówię się dopiero w restauracyi. Jakoś to się tam urządzi...

Cabióski przepisywał na czysto zaproszenie a Pepa paliła papierosa, bujając się na fotelu biegunowym. Po chwili rzuciła niedbale:

— Jasiu!... czyś ty nie zauważył nic w grze Majkowskiej?

— Nic... że trochę spazmuje na scenie, to już jej styl.

— Trochę?... ona epilepsyi dostaje; aż przykro patrzeć, jak się wykrzywia i rzuca na scenie. Mówił mi redaktor, że prasa zwróciła na to uwagę.

— Bój się Boga, Pepa! Najlepszą aktorkę z towarzystwa chcesz wygryźć?... Zjadłaś Nicoletę, a była bardzo lubianą i miała swoją galeryę.

— No i tobie się ogromnie podobała; wiem coś o tem.