Nikogo nie brakowało.

— Nianiu! niech niania idzie otworzyć.

Niania uwijała się około bocznego stolika, gdzie jadły dzieci; poszła zaraz i otworzywszy, wróciła.

— Któż tam przyszedł?...

— A nikt, ino ten żółtek niechrzczony! — powiedziała pogardliwie.

Najbliżsi wybuchnęli śmiechem na to określenie.

— A prawda, brak Golda!... kochanego i nieocenionego Golda!

Gold wszedł i kłaniał się towarzystwu, skubiąc rzadką, żółtą brodę.

— Jak się masz niechrzczony!

— Po szabasie już jesteś?...