— Gotowe! Postaw dyrektor na Desdemonę.

Stasował, zebrał, zapieczętował, trzepnął i zawołał:

— Gotowe! Postaw dyrektor.

— Zdradzi! — syknął Cabiński, rzucając monetę srebrną na kartę.

— A tak, to cię nie zdradza?

— Dzwonić! — krzyczał Cabiński na inspicyenta, usłyszawszy w sali tupot.

Przez chwilę nie było nic słychać, prócz szelestu kart, z błyskawiczną szybkością spadających na stół.

— Cztery mamuty... w łeb!

— Płacić dychy!

— Walet, w dół!