— Pięć, dobre. Zarobeczek jest.
— Dama w kierach, w łeb!
— Miejcież wzgląd dla płci pięknej.
— Dama pik, w łeb. Płacić!
— Dosyć! Ubierajcie się. Tam już, jak Boga kocham, wyją...
— Kiedy to ich bawi, to czemuż im przeszkadzać?
— Będziesz się bawił, jak wyjdą i poodbierają pieniądze z kasy! — zawołał Cabiński, wybiegając.
Rzucono karty i wszyscy gorączkowo kończyli się ubierać i charakteryzować.
— Co zaczyna?
— Przysięga.