— Cicho! co to?... Aha! Majkowska contra Topolski; scena wolnej miłości.
Janka wyszła, żeby zobaczyć, co się tam dzieje.
Na scenie, prawie ciemnej, kłóciła się bohaterska para towarzystwa.
— Gdzie-żeś był?! — krzyczała Majkowska, przyskakując do niego z pięściami.
— Daj mi spokój, Mela.
— Gdzie-żeś był przez całą noc?
— Proszę cię, odejdź... Kiedyś chora, to idź do domu.
— Grałeś, co?... a ja sukni nie mam! Kolacyi nie miałam sobie wczoraj za co kupić!...
— Dlaczegoś nie chciała?...
— A! tybyś chciał, ja wiem! Tybyś chciał, ażebym ja miała pieniądze, miałbyś grać za co... Pomagałbyś mi nawet mieć pieniądze... nikczemnik! podły!