— Nie!
— Wyjdziesz za Grzesikiewicza; ja ci to mówię, ja twój ojciec, rozkazuję ci to zrobić!... Usłuchasz mnie natychmiast, bo cię zabiję!...
— Dobrze, niech mnie ojciec zabije, ale nie usłucham.
— Wypędzę cię z domu!... — krzyczał już głośno, odzyskując siły i ściskając nerwowo poręcz krzesła.
— Dobrze!
— Wyrzeknę się ciebie!
— Dobrze! — odpowiadała coraz silniej.
Czuła teraz, że z każdem słowem ojca dusza jej twardnieje i nasyca się coraz większą stanowczością.
— Wypędzę cię!... słyszysz?... i choćbyś konała z głodu, choćbyś skomliła u drzwi, nie wpuszczę, nie zechcę nigdy wiedzieć o tobie!...
— Dobrze...