Siedziała jeszcze chwilę sama, targana niewyraźnemi przeczuciami, co były jakąś obawą i bólem jednocześnie, a potem zeszła na dół.

Poszła do domu, zjadła obiad, czytała nawet coś, a wciąż słyszała te przepowiednie.

— Ciekawam, co to będzie i jak?... — myślała, chodząc niespokojnie po pokoju.

— „Będzie pani bardzo sławną!... Strzeż się pani marzeń!” — powtarzała.

—Głupstwo!... rozdenerwowałam się niepotrzebnie! — dodawała.

Ale tak łatwo nie mogła się pozbyć tych ciemnych przeczuć, co się kłębiły gdzieś pod świadomością jeszcze.

— Będę sławną!...

Uśmiechała się, powtarzając wolno i rozciągle te słowa.

— „Strzeż się pani marzeń!...”

Siedziała później i myślała nad sobą.