Poznała go już dosyć i ze zdziwieniem myślała, że ona go przecież nigdy nie kochała na prawdę.
— Dlaczego? dlaczego? — zapytywała siebie.
Wstyd i żal zaczął ją przejmować, że mogła upaść tak nizko, i dla kogo jeszcze!...
Wydał się jej teraz tak marnym i pospolitym...
Nie mogła sobie tego darować.
Męczyło ją to okropnie, że nie mogła już nic odmienić.
— Co za fatalność postawiła go na mojej drodze... — zapytywała dalej.
Wobec siebie czuła się głęboko upokorzoną.
— Nie kochałam go... — myślała — i dreszcz niesmaku i obrzydzenia zatrząsł nią.
Zaczynał być dla niej nienawistnym.