— Ale, była tu u mnie wczoraj Niedzielska stara.
— Zna się pani z nią?
— Wcale, tylko miała mały interesik. O, to hycel baba! — dodała.
— Trochę tylko może za bardzo skąpa, ale to dosyć zresztą poczciwa kobieta.
— Poczciwa, doświadczysz pani jeszcze jej poczciwości.
— Dlaczego? — zapytała Janka, ale bez ciekawości; co ją to mogło obchodzić teraz.
— Powiem tylko tyle, że wcale pani nie kocha, o! wcale.
— To dziwna, bo jej przecież nie zrobiłam nic złego.
Sowińska zmieniła się gwałtownie, bo spojrzała na nią ze złością i chciała coś powiedzieć ostro, ale zobaczywszy na jej twarzy zupełną obojętność, dała spokój i wyszła.
Janka zaczęła myśleć o Bukowcu.