— Zwaryowałaś czy co? Cóż to za heca! — wykrztusił ze złością.
— Poznałam pana i pogardzam nim z całej duszy.
— Phi! Także patetyczną wybrałaś sobie rolę. Czy to na debiut w warszawskim?
Odpowiedziała spojrzeniem pogardy i odeszła.
Sowińska przybiegła do niej i z tajemniczą a okrutną litością szepnęła.
— Niechże się pani tak nie irytuje i nie trzeba się ściągać gorsetem.
— Dlaczego?
— Może szkodzić, bo to... bo... i resztę dopowiedziała jej do ucha.
Krew ją oblała rumieńcem wstydu, że Sowińska poznała jej stan, z którym się kryła. Nie miała już sił na odpowiedź, ani czasu, bo trzeba było iść na scenę.
Grali Emigracyę chłopską, w pierwszym akcie wchodziła jako „lud”.