— Siedzi w pierwszym rzędzie krzeseł, od ogródka. Ten gruby, w białej kamizelce, o!... widzi pani?...

— Widzę. Dziękuję!

— Może poprosić?

— Nie. Zresztą zajęty...

— Rozmawia tylko.

— A ci panowie, z którymi rozmawia?...

— To także nasi: aktorzy.

Zapłaciła za kawę, dając czterdziestówkę. Długo szukał reszty, ale widząc, że ona patrzy w inną stronę, ukłonił się za napiwek.

— Pójdę poprosić...

— Dobrze, ale jak ci panowie trochę odejdą...