— Przepraszam, który z tamtych panów jest Cabińskim?

— Siódemka!... cztery wódki! — zawołano z boku.

— Zaraz, zaraz!

— Piwa!

— Który z tamtych panów jest dyrektorem? — zapytała Janka po raz drugi cierpliwie.

— Zaraz pani będę służył! — odpowiedział, kłaniając się na wszystkie strony i nasłuchując.

Czuła się ogromnie onieśmieloną. Wydało się jej, że patrzą na nią wszyscy, że garsoni, przechodząc obok z rękoma pełnemi kufli lub talerzy, przechylają się i rzucają takie dziwne spojrzenia, że się rumieniła bezwiednie.

Siedziała dosyć długo, zanim garson przybiegł, przynosząc zarazem zamówioną kawę.

— Chce się pani widzieć z dyrektorem?

— Tak.