— Glas zawsze przesadza... to jego największa wada!...
— Zapomniałeś dyrektor o najważniejszej wadzie: że cię duszę o gażę. A może to zaleta, co?...
— Oj, co nie, to nie!... zaprotestował gorąco Cabiński.
Wybuchnęli śmiechem.
— Każ dyrektor dać sznapsa, to coś powiem — zaczął znowu Glas.
— No, co?
— Że reżyser każe dać po drugim...
— Mój śmieszny panie, twój brzuch rośnie kosztem dowcipu... gadasz już głupstwa.
— Tylko dla głupich... — odciął złośliwie Glas Władkowi i poszedł za kulisy.
— Meches, skórka na buty! — mruknął za nim Władek.