— Nie powinna dyrektorowa brać takich ról męczących.

— Grała dyrektorowa pysznie!... stałyśmy wszystkie w kulisach...

— Prasa płakała... Widziałem, jak Żarski wycierał oczy chustką.

— Kichał przedtem... ma ogromny katar — zawołał jakiś głos z boku.

— Publiczność była wprost olśniona i porwana trzecim aktem... wstawali w krzesłach.

— Chcieli uciekać od tej przyjemności.

— Ileż bukietów dyrektorowa dostała?

— Spytajcie się dyrektora, on rachunek płacił.

— Ach!... mecenas jesteś dziś niegodziwym! — zawołała słodko dyrektorowa, siniejąc ze złości, gdyż aktorzy krzywili się już z powstrzymywanego śmiechu.

— To z dobrego serca... Wszyscy mówią same piękne rzeczy, niechże ja powiem... rozsądne.