— Niech pani śpiewa!... ja przepadam za śpiewem pani!... — prosił obywatel, całując ją po rękach.
— Dyrektorze!
— Co, mój sopranie?...
I dyrektorowa wskazała na stojącą w kulisie Jankę.
— Adeptka.
— Angażujesz?
— Potrzeba do chórów... Siostry z Pragi odpłynęły, bo robiły tylko skandale.
— Dosyć sobie brzydka!... — zaopiniowała Cabińska.
— Ale bardzo sceniczna twarz!... ma głos ogromnie ładny ale dziwny...
Janka nie straciła ani słowa z tej rozmowy, prowadzonej półgłosem; słyszała także chór chwalący dyrektorową i drugi chór — drwin... Patrzyła się zdziwionym wzrokiem na wszystkich, nic nie rozumiejąc, co to znaczy?...