— Rekwizytor!
— Spodnie i pelerynę!
— Laskę na scenę i list!
— Wicek!... leć po dyrektora, niech przychodzi się ubierać do ostatniego aktu!
— Ustawiać scenę!
— Wacek!... przyszlij mi karminu, piwa i butersznyt!... — wołała jakaś przez scenę do mężczyzn.
W garderobach chaos, gwałtowne i pośpieszne przebieranie się, gorączkowa charakteryzacya roztopionemi prawie od ciepła szminkami, kłótnie...
— Jak pan będziesz mi przechodził przed nosem na scenie, to, jak Boga kocham, kopnę!...
— Kopniesz pan psa swojego!... Mnie tak z roli wypada... przeczytaj pan!
— Pan umyślnie mnie zasłaniasz!