— Jak chcesz, dziedzicu, ale ja doskonale widziałem i pamiętam... Olkowski wali. Panowie, do porządku, bo sznaps idzie! Dawajże, mazgaju! Tęsknimy, wyglądamy, a ty jak mucha w smole się ruszasz!
Odebrał wódkę, odkorkował, obejrzał i oddał.
— Nalewaj sznytki, Olkowski! Zrobimy cacany chórek, panowie. Tylko się pilnujcie taktu, bo będę grzmocił.
Wziął kieliszek, w drugą rękę pogrzebacz do dyrygowania i zaczął śpiewać ochrypłym, przepitym głosem:
— „Pije Kuba do Jakuba, Jakub do Michała!”
— Chlust! Tryknijmy się!
Trącili się i wypili.
— Olkowski, nalej sznytki!
Wypili znowu i śpiewali od początku; Zakrzewski tylko nie śpiewał; był jakiś smutny i znużony.
— Gdzież twoja Ofelijka, Hamleciku?94