— No tak, ale to kwestia jej męża; a przy tym, gdyby ode mnie zależało, to jednej chwili nie byłaby w towarzystwie.

— Frajer z pana, ona sama potrafi robić kasę.

— Więc po cóż na nią wygadujesz?

— Bo małpa jest i tyle, głupich pięciu rubli nie chciała mi pożyczyć; nie masz pan co drobnych? — zakończył, drapiąc się w ucho.

— Mogłeś pan od tego samego zacząć! Dam panu, jak będziemy wychodzili — szepnął dosyć niechętnie, pozostawił go przy drzwiach i chciał powrócić do Lili, ale w pół drogi złapał go za klapę Feluś i znowu odciągnął do drzwi, i zaczął cichym a ponurym głosem mówić:

— Wiesz pan, dlaczego Jańcio ma taką pręgę na twarzy?

— Nie zwróciłem nawet uwagi.

— Było tak: ja mu kraję dublę z czerwonej23, a on krzywi swój paskudny pysk i powiada: „fuszer24”; kraję mu potem kwadrę z białej do środka, a on mówi: „fuszer”; w drugiej partii zrobiłem jednym ciągiem sto trzydzieści karamboli, a ta krowienta posiniał ze złości i szczeka: „fuszer!”. Wyciąłem go kijem przez pysk i wyszedłem, bo nie lubię długich awantur.

— Ślicznie, panie kochany, ale co mnie to obchodzi?

— A cóż u diabła dziedzica obchodzi?