Diablico!...
I dalej idą już tylko warianty.
— Nie drzyj się, głupi, po próżnicy77, nikt już nie idzie — szepnęła mu kobieta, ale tak głośno, że najdokładniej wszystko słyszałem.
Umilkł i zaczęli liczyć pieniądze.
— Rubel ino. Na psa taki zarobek. Łachmytki78 jedne, idzie to na odpust przez79 grosza, kiej80 dziady.
Splunął pogardliwie, wyjął tabakierę i rzekł:
— Zażyj, babo, spracowałaś się sielnie81.
Odszedłem, aby nie mącić odpoczynku spracowanym.
Na placu przed kościołem pełno narodu. Nadchodzi kompania ze Zwolenia, z guberni radomskiej, coś tysiąc dusz; idą z księdzem na czele i z chorągwiami. Lud rosły i twarze inteligentne. Kobiety w chustkach okręconych jak zawoje, w wełniakach i zapaskach na ramionach granatowych w białe poprzeczne pasy.
Odróżniają się od nas strojem, akcentem i jakąś większą ruchliwością.