— Moiściewy137, a cóż? Nic.
Znów milczenie.
— Zwiesny ino patrzeć. Pono na łęgach138 za klasztorem już chodziły boćki.
— Prawda, samam widziała i aż mi dziw, co tak rychło...
Stara nie miała do niej zawziętości, ale zawsze to przecież przez nią Jasiek uderzył widłami rządcę... nie miała zawziętości, tylko głęboki żal, a Nastka to dobrze czuła, więc i mówić nie śmiała, szła ze spuszczoną głową i raz w raz przysuwała się, aby starej zajrzeć bliżej w oczy. Umyślnie przyleciała ze dworu i czekała na nią przed chałupą Sułków, bo ją trapiły złe sny, chciała się dowiedzieć co o Jaśku, a teraz ust otworzyć nie mogła, cosik ją ściskało za grdykę.
— Dziedzice wrócili? — zagadnęła znów stara.
— Wczoraj, ale pono niedługo pojadą za granicę.
— Im ta jeno jeżdżenie w głowie a zabawa...
— Nie mają na to?
— Prawda, prawda...