— Wstąpimy to gdzie?
— Ni... po co? żeby ci dały skibkę chleba? Jeszcze prosiak ma co żreć!
Pozdrawiali ich ludzie przechodzący, bo znani byli wsi całej, a dziad przystawał, częstował tabaką, wypytywał, pogadywał to i owo i kusztykał dalej.
— Do Winciorkowej trza wstąpić.
— Aha, to do tej chłałupy za wodą, a może po kościele!
— Prowadź! — i kijaszkiem szturgnął ją w bok.
Winciorkowa właśnie szykowała się do kościoła, ale ujrzawszy skręcających do niej dziadów otworzyła drzwi na rozcież.
Dziad usiadł odsapnąć, bo się srodze już zmęczył...
— Kulasów ano nie czuję!
— Z daleka idziecie?