— Są wszystkie i prawie nowe, ale to już osobno byśmy się godzili...
— A grunt w tabeli nie stoi202? — zagadnął już z progu.
— Nie, bo to mój nieboszczyk dostali jeszcze dawniej...
— Zostańcie z Bogiem!
Podali sobie ręce i sołtys wyszedł głęboko uradowany tą pewnością, że grunt kupi za byle co, dawno on już miał na niego ochotę.
Stara zajrzała pod jabłonki do Jaśka i zakrzątnęła się około obiadu, bo Tekla siedziała w swojej stancji i co chwila wpadała z okrzykiem:
— A zobaczcie no, bo ledwie już dycha!
Jakoż dziecko jej ledwie dychało — dusił je krup203...
Nie zajmowała się nim wielce Winciorkowa; a bo to miała mało swoich zmartwień, a potem cóż by mu pomogła, kiedy już ostatnią parą piskało!...
Ugotowała obiad i zaniosła go chłopakowi do ogródka.