— Czego? Poszła won, ty... suko!

Dziewczyna zachwiała się, obrzuciła nieprzytomnym spojrzeniem chłopów, rzuciła dziecko na łóżko młynarczyka i uciekła.

— Podarunek dla was, Pietrze — szepnął złośliwie któryś.

— Ładne skrzypki! — dorzucił drugi, bo dziecko płakać zaczęło.

— Kto na zwiesne20 za czym bryka, od tego zimą umyka...

— Weź no który robaka, bo się tam zadusi...

— A juści, ssać mu dacie abo co!

Ale któryś wziął i przysunął do ognia, oglądali je wszyscy.

— Ze dwa miesiące ma robak, więcej nie...

— Podobne do was, Pietrze, rychtyk21 nos kiej kartofel...