— I ja czuję się tutaj znacznie gorzej. Nie służy nam Londyn...
— Doktor radził wyjazd na południe. Pisała mi wczoraj znajoma z Sorrento139, że tam już zupełna wiosna i ciepło. Co pan sądzi o tym?
Zenon, zupełnie mimo woli, powtórzył słowa Daisy, niedawno zasłyszane:
— I tak mi zapachniały pomarańczowe gaje, i zalśniły morza błękitne.
Ada zdziwiła się obcym i tęsknym akcentem jego głosu.
— Przypomniał mi się jakiś dawny wiersz! — powiedział śpiesznie, widząc jej skupione w podejrzliwości oczy; a przerzucając się na inny ton, zaczął ich gorąco namawiać do wyjazdu na południe.
— Ale i pan pojedzie z nami! — przyparła go do muru.
Obiecał bez wahania, gdyż w tej chwili pragnął tego całą mocą.
— Betsy mówiła dzisiaj, że oni rezygnują zupełnie z wyjazdu na kontynent! Tłumaczyła zmianę projektów chorobą ojca, ale tam coś u nich się stało! Jest co dzień smutniejsza! Bardzo mi jej żal.
— Ma ciężkie życie! Ciotki są wprost nie do zniesienia.