— Joe! Obudź się, na Boga!
Przysunął się do niego blisko i spytał jakoś automatycznie:
— Powiedz mi, gdzie ja właściwie jestem? — wparł się w niego oczami.
Zenon aż się cofnął przed tym obłędnym wzrokiem.
— Gdzie jestem? — powtórzył ciszej i trwożliwiej.
— Przy mnie! Stoimy obok siebie! Nie czujesz mojej ręki?
— Tak... Ale... Stoimy na środku pokoju czy tam, naprzeciw, pod ścianą?
— Na środku pokoju.
— I pod ścianą... Nie widzisz?
— Daję ci słowo, że w pokoju prócz nas dwóch nie ma nikogo więcej!