— Sprytna teoria: brać wszystkie prawa z dodatkiem pieniędzy, a nam łaskawie pozostawiać wszystkie obowiązki i ciężary! — drwił nielitościwie stary, rozdając karty.

Nie ozwała się już ani słowem. Dopiero gdy znowu zagłębił się w grę, zniżyła głos i, rzucając bojaźliwe spojrzenia na niego, mówiła:

— Żywot kobiety to dom wiecznej niewoli, to żywot duchów, przykutych do bydląt, to nieustająca Kalwaria53!

Miss Ellen, która właśnie przysuwała się do nich lękliwie, rzekła na to swoim cichym i miękkim jak oliwa głosem:

— „Wdzięczność żony pilnej ucieszy męża swego i wytuczy kości jego”54.

— Nędzna paplanina wielbłądzich pastuchów, powtarzasz jak fonografy.

Rzuciła się ze złością, bo Ellen, często i bez powodu, podnosiła rękę, głosząc z namaszczeniem pierwszy lepszy werset.

— Chociaż to nadzwyczajnie trafnie definiuje stosunek mężczyzn do kobiet: „ucieszy męża swego i wytuczy kości jego”. Tak, o to wam chodzi jedynie w małżeństwie, tylko o to! — dodała z mocą.

Ale Zenon nie dał się wyprowadzić z równowagi. Nie rwał się do obrony mężczyzn, bo znał dawno wszystkie jej teorie i nudziły go, więc tylko rzekł chłodno, z grzeczności jedynie:

— Może nie wszystkim chodzi tylko o to.