— Co się z tobą działo? — pytał Joe, siadając obok.
Nim odpowiedział, podał mu depeszę Betsy.
— Pojadę tam zaraz po obiedzie... Niepotrzebnie się niepokoi. Pojedziesz ze mną?
— Nie wiem... Cóż to za świta przy Mahatmie?
— Profesorowie z Eton104 i różni uczeni — szepnął, wskazując nieznacznie kilku starych panów, siedzących dokoła Guru, przy końcu stołu. — Odbędzie się prawdziwie platońska biesiada! — dodał z naciskiem.
— Tak, oślica Balaama105 przemówi mową wyroczną — rzucił ironicznie.
— Nie odpowiedziałeś mi na pierwsze pytanie.
— Ale i ciebie nawzajem nie pytam o nic... O nic...
Rozdrażniał go ten wytężony wzrok pantery, tak że nie mógł się powstrzymać od złośliwości.
— Pytaj, nie ukrywam nic przed tobą — powiedział łagodnie, zdziwiony jego tonem opryskliwym.