Kupiłam sobie princessów, zapalę po teatrze, jak Ma i Pa pójdą spać! Przecież u Altenberga to wszystkie panie palą princessy.

A Ma kupiła mi białą flanelową suknię, ogromnie to wszystko tanie i szykowne! że to coś okropnego!...

Wieczorem, po Ronacherze

Pa poszedł do kawiarni na gazety, mówił, że musi sprawdzić notatkę radcy.

Ach, ten Ronacher, to wprost cudowny! Ale nic niepodobny do teatru „Rozmaitości”147 ani do krakowskiego, ani się umywają do niego!

Już dla tego samego warto było przyjechać do Wiednia! Nigdy w życiu, nawet na swoich zaręczynach, nie bawiłam się tak doskonale!

A Ma powiada, że to jeden skandal i obraza boska!

Co tam mogło być nieprzyzwoitego?... No, ten zapach piwa, sosów, schabu z kapustą przyjemny nie jest, to prawda, ale żeby aż obraza boska!... To już dziwaczenie i...

Najpierw śpiewała jakaś Niemka i tak wygorsowana, że aż całe łopatki było widać, a na przodzie to...

A potem tańczyli, grali, śpiewali; były i psy tresowane, i niedźwiedzie, i akrobaci, i żongler, jak u nas w cyrku, i balet, i klowni bili się po twarzach ogromnie zabawnie... a potem tańczyli jacyś Francuzi!...