Już ja panu Henrykowi nie pozwolę być safandułą...
No, i musimy na tej stacji czekać do południowego pociągu, i Pa zapłacił już karę za zatrzymanie.
Stokrotki widocznie się przestraszyły, bo tak się biedaki trzęsą, a może nawet są chore...
Sama Ma poszła prosić naczelnika stacji, żeby im co poradził, to ten gbur, Szwab jakiś, powiedział, że nie jest weterynarzem...
Chociaż u nas nie jest za granicą, ale naprawdę ludzie są grzeczniejsi!...
*
Zjedliśmy porządne śniadanie, ale mamy jeszcze trzy godziny czekania... i z tego wszystkiego zupełnie mi się rozfryzowały włosy.
Jakiś śliczny huzar155 chodzi po peronie, pewnie Węgier!
Zafryzuję sobie włosy i pójdę przejść się trochę po peronie.
Budapeszt, 4 kwietnia. Dopisek Pa