Ja bym dwudziestu czterech godzin nie trzymała takich lokatorów.
Heblowa arystokracja, a ona to się ubiera u Hersego18! Fasa19 obrzydliwa, a już o wiorstę czuć ich wiórami! I to tak się stawia, że nam się już nie kłaniają, od czasu, jak się z Ma pokłócili o Stokrotki.
Że ją ugryzł w nogę czy gdzieś tam, to wielka obraza!
Naprawdę, ale nie warto zajmować się jakimiś tam lokatorami.
Dostałam list od Józi, to moja koleżanka, która wyszła za mąż na prowincję, winszuje mi zaręczyn.
Tak, prawda, ja jestem narzeczoną i mam narzeczonego.
Nie mogę czasem w to uwierzyć, a czasem to mi się zdaje, że to tak już było zawsze, zawsze.
Muszę napisać, jak się to stało.
Ale ja się małżeństwa nie boję, oho, przy ślubie nie będę płakała.
To było jeszcze jesienią, w listopadzie.