Chociaż wolałabym Węgra, który nie rozumie po polsku, to byłoby szykowniej... Bardzo dystyngowany człowiek... opowiada o swoich dobrach na Węgrzech, ma i domy w Peszcie!... Przedstawia się nam!...

*

Nazywa się baron Pfaffy-Terek!...

To wspaniale brzmi! Prawda, przecież i arcyksiężna Stefania165 wyszła za Węgra!... teraz to temu się nie dziwię!

Ach, cudowna ta droga przez góry, ze dwie godziny stałam z nim w korytarzu i patrzyliśmy, bo księżyc świeci... a tak mówi ogniście... pocałował mnie w rękę... aż mi się strasznie zrobiło, ale się obraziłam, bo to nie wypada tak zaraz... Chociaż podobno ci Węgrzy zawsze są tak gwałtowni...

Tak mnie przepraszał... powiedziałam, że później to mu może daruję... ale przecież ja się nie gniewam, tylko tak wypadało...

*

Słyszałam, jak mu Ma powiedziała, że jestem już narzeczoną, ale narzeczeństwo to jeszcze nie ślub... Poczciwa ta Ma, a jaka mądra!...

*

Napisałam na szybie tym zaręczynowym brylantem: „Baronowa Pfaffy-Terek” — to wspaniale wygląda!...