Nie, już nie chcę... dosyć!...
Tak się trzęsę cała, że ołówka utrzymać nie mogę...
Zmówiłyśmy z Ma nowennę167... Chciałam iść po barona, żeby nas uspokoił... ale zaraz za progiem okręt się rzucił i strasznie się przewróciłam, aż mnie boli wszystko...
Pa robi awanturę... chce, żeby nas wysadzili na pierwszej stacji.
Tak mi się robi dziwnie... przecież nie paliłam princessów, tak mi jest... smutno... czy ja umieram?... czy też jedziemy... do Wenecji!...
Wenecja, 10 kwietnia
Boże, jakież cudowne mają ansichtskarty! Już mi Pa kupił Baedeckera w czerwonej okładce, bo zapowiedziałam, żeby innego nie brał!...
Wysłałam ze dwadzieścia kart, nawet i do ciotek pana Henryka!
Ale morzem już nigdy nie pojadę, tysiąc razy wolę Wisłą...
A cała ta kolej aż do Fiume, nawet ze wszystkimi baronami i gulaszami węgierskimi, jest wstrętna! tak, obrzydliwa! sto razy tak!!...