— Kto ci robi suknie?
Powiedziałam.
— Fuszerka i brak gustu, będziesz od dzisiaj ubierała się u mojej magazynierki31!
Nie śmiałam się odezwać.
— Kto cię czesze?
— Ja sama, a czasem Ma mi pomaga.
— Źle, zupełnie źle. Zdejm kapelusz!
Zdjęłam i aż mi się płakać chciało...
A ona zawołała służącej, zawołała też wychowanicę32 i do spółki mnie przeczesały, wyglądałam, że to coś okropnego, jak czupiradło... a do tego tak mi się zrobiło niedobrze... że prawie uciekłam, ale ciotka Sylwia dała mi znowu cały pakiet czegoś...
— Weź na nowe gospodarstwo. Ubieraj się, gdzie ci mówię, czesz się inaczej i niech cię Bóg ma w swojej opiece.