Ma powiedziała, że wkrótce porządni ludzie nie będą mieli gdzie spacerować, bo już wszystkie szwaczki i wszystkie sklepiczarki54 spacerują po Krakowskim. Ma mówi prawdę, bo spotkaliśmy naszych lokatorów z drugiego, którzy mają sklep z papierem! Jakie kapelusze, jakie okrywki55, jakie miny, naprawdę, ale lepiej się ubierają niż my, a o komorne to Pa nie może się doprosić i już im raz robił zajęcie.

Byliśmy także na wystawie sztuk pięknych, bo deszcz zaczął padać... i ani jednej dorożki nie było... Chodzimy tam często, bo Pa jest członkiem. Ogromnie dużo ludzi było! Boże! jaki ja tam widziałam kapelusz! Filcowe czarne rondo, główka ubrana czarną jedwabną krepą56, otoczona ogromnymi piórami strusimi czarnymi i nad czołem spięcie z brylantów! Cudny po prostu! Żebym ja to mogła mieć taki! A brylanty prawdziwe, widziałam, umyślnie zaszłam z boku pod światło, błyszczały jak gwiazdy.

Ale na wystawie nie ma nic szczególnego, same wody, lasy, zachody słońca, młyny, lepsze widziałam na letnim mieszkaniu.

Papa powiedział, że na drugi rok już nie kupi biletu, bo szkoda pieniędzy i mamy już dosyć tych landszaftów57, jakie Towarzystwo58 daje członkom, chyba że będą dawali w porządnych ramach!

Pan Henryk zaprowadził nas do osobnej sali na Szał Podkowińskiego59. Ciągle o tym piszą w „Kurierach” i cała Warszawa chodzi oglądać.

Tak się zmieszałam, tak mi było wstyd, że udawałam, iż patrzę na inny obraz, bo ona na tym obrazie jest zupełnie... no, zupełnie bez ubrania... ale śliczna, tylko że włosy to ma z pewnością farbowane.

Wyszliśmy zaraz, bo Ma się oburzyła na pana Henryka, że na takie bezecne rzeczy nas zaprowadził.

Pa się też rozgniewał i powiedział takie „pater noster” panu Henrykowi, że aż mi żal go było... że... Powiada Pa:

— Psiakość nóżki baranie, gdzie tu jest sztuka? Goła pannica na koniu — to ma być sztuka? Sztuka dla porządnych ludzi, dla rodzin polskich! nasza, polska sztuka? Albo ja, Jan Gwalbert, ja, mąż, ja, ojciec, ja, obywatel, się nie rozumiem na sztuce, albo świat idzie na psy albo na socjalisty. I ma tu być polska sztuka! Malują gołe panny, jakieś nastroje, jakichś oberwańców, chłopów, Żydów i inne tałałajstwo i ma tu kraj się podnieść! Mają nas za to szanować! Nie, musimy zginąć! I do tego każą nam płacić za oglądanie takich paskudztw, każą chodzić, każą popierać polską sztukę, bo inaczej to gazety wymyślają nam zaraz od Bóg wie jakich. Cóż to, psiakość nóżki baranie, to ja płacę pięć rubli rocznie gotowymi pieniędzmi i nie mogę zaprowadzić córki ani żony na wystawę, żeby się nie zgorszyły! Pokazują nam za nasze własne, ciężko zapracowane pieniądze gołe lafiryndy60, porozbieranych parobasów i jakieś tam głupie, ni w pięć, ni w dziewięć, figlasy! To są kpiny z porządnych ludzi! Trzeba by o tym napisać do „Kuriera”. Co oni sobie myślą... ci... ci... pacykarze... Jak sufitu to nie ma kto porządnie namalować, bo wszyscy są panowie artyści malarze! Tfu! psiakość nóżki baranie...

Dawno nie widziałam, żeby się Pa tak mocno rozgniewał.