Poszedł do swojego pokoju i mówił, że zaraz musi o tym napisać do „Kuriera”, żeby mu nie przeszkadzać...

Rozalia zaniosła mu kawę i powiedziała, że Pa się położył i prosił, żeby Zdziś nie hałasował, bo odpocznie i zaraz się weźmie do pisania...

Myśmy z panem Henrykiem poszli do saloniku, żeby nie przeszkadzać, i zaledwie zaczął mnie przepraszać... weszła ciocia.

Że też te ciotki to nigdy nie wiedzą, kiedy wejść... Jakby nie miały swego pokoju...

Pan Henryk tłumaczył, że Pa niesprawiedliwie sądzi sztukę dzisiejszą. Może ma rację, ale Pa od tylu lat jest członkiem Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, to także musi się znać na sztuce...

Wieczorem

Jutro poniedziałek, a we wtorek rano jedziemy!

Boże, to jeszcze całe dwie noce i jeden dzień!

Przed wieczorem przyszła Nacia i prosiła nas, abyśmy do nich poszli na herbatę, że będzie parę osób znajomych i jeden malarz, i jeden młody literat!

Nie byliśmy.