Dopisek Pa

Warszawa, dnia 25 marca, 1899 roku, o godzinie 10 minut 21 wieczorem, w domu przy ulicy Leszno, pod Nr 111/2174, policyjnym, cyrkuł III, Mostowski.

Zaczynam w Imię Boże.

Muszę się skupić, żeby nie zgubić ani jednego słowa, ani jednego szczegółu, bo jak mówi radca Malinowski, wszystko jest ważne dla potomności.

Zaczęło się to w resursie przy preferku, tanim, złotówka za sto, bo to, psiakość nóżki baranie, ciężkie czasy, podatki, policja, kanalizacja, wodociągi i inne głupie wymysły.

— Janie Gwalbercie — rzekł radca Malinowski, podnosząc brwi aż na łysinę i patrząc znad okularów.

— Jestem, zaraz wychodzę.

— Janie Gwalbercie, nim wyjdziesz w ostatniego atu, powiem ci: oto świat idzie na psy albo... pokaż no, nóżki na stół.

Wyszedłem.

— Jutro może już nie nasze. Mówię ci, będziesz leżał bez dwóch.