*

Napisał mi tylko radca krótką notatkę: co i gdzie, jak mam oglądać, i zaraz żeśmy wyszli.

Odwiozłem go do domu, bo zimne powietrze zmorzyło go trochę, a on jeszcze przed bramą rzucił mi się na szyję, całował i mówi:

— Janie Gwalbercie, pamiętaj, com mówił: pilnuj się notatki, bo to twoja podróżna ewangelia.

— Jak to, ja, obywatel, ja, mąż, ja, ojciec, mógłbym zapomnieć o pożytku tego biednego, ciemnego społeczeństwa naszego? Nigdy!

Matka się gniewała, że późno wróciłem, ale nawet najmądrzejsza kobieta nigdy tego nie zrozumie, że można być pożytecznym społeczeństwu swojemu nawet w klubie.

Radca Malinowski powtarza zawsze:

— Kobieta! Cóż to jest kobieta? Kostium letni za pięćdziesiąt rubli na wiosnę i kaprysy, kostium zimowy za sto rubli i przywidzenia, kostium balowy za sto pięćdziesiąt rubli i bezmyślność — oto nasze kobiety, co mówię, oto są wszystkie kobiety!

Ma słuszność, psiakość nóżki baranie, świętą słuszność.

Trzeba iść spać, bo rano wstać muszę. Trzeba iść jeszcze do cyrkułu84, może się da co zrobić z komisarzem względem tych suteryn85 wilgotnych... Że tam trochę cieknie po ścianach, to cóż to może komu zaszkodzić! Przecież lokatora nie wyrzucę i nie dam lokalu tego stróżowi!