Trąciliśmy się raz i drugi, a radca powiada:
— Pisz kolega pamiętnik z podróży, spostrzegaj, obserwuj złe i dobre; oglądaj wszystko i wszystko, co ci się wyda pożytecznym, notuj skwapliwie. Może się w tym mieścić głęboka nauka dla nas albo i dla dzieci naszych.
— Psiakość nóżki baranie, prawda, że też mnie to nie przyszło do głowy!
— Bo — powiada dalej, gdyśmy już zapalili cygara przy kawie — nasi ludzie włóczą się po świecie, latają po Europie jak cielęta na wiosnę, tu skubną, tam wytrzeszczą oczy, gdzie indziej wierzgną, a do obory nic nie przyniosą i ogół nie ma ze swoich pieniędzy wydanych żadnego pożytku. Rozumiesz kolega?
— Święte słowa! Rozumiem, jakże?
Postawiłem wdówkę raz jeszcze, bo mnie rozczulił. To obywatel, to rozum. Ministerialna głowa, psiakość nóżki baranie!
— I piszcie wszyscy, bo czego ty nie spostrzeżesz, to zobaczy żona i córka.
Gorąco nam było, wzięliśmy „gumę”82 i pojechali się nieco przewietrzyć. Ale szelma dryndziarz83 zawiózł nas prosto do „Fantazji”...
Nie chciałem szczerze, bo jakże, czy to wypada porządnemu człowiekowi pokazywać się tam... gdzie te...
— Nie chcieliśmy, a sam nas zawiózł, w tym palec Boży! — powiada radca — te błaźnice są tak zabawne, to nam dobrze zrobi na trawienie...