Jestem przekonana, że i pan Henryk by nie chciał, bo jemu jest bardzo dobrze w mundurze.
Wstąpiliśmy potem do kościoła Mariackiego. Ma i Pa zostali modlić się w ławkach, a myśmy z kuzynkiem oglądali!...
Istotnie duży kościół, ale ciemny i brudny...
Kuzynek pokazywał mi te ściany malowane przez Matejkę120 i powiada, że to arcydzieła... Nie znajduję... mnie się wydają bez gustu, jak w jakim chłopskim kościele... mogliby odnowić szykowniej! Trochę się znam przecież, bo mamy duży dom i wiem, jak się odnawiać powinno, żeby wyglądało elegancko! A już te kolorowe okna121, to dobre na schody, do przedpokojów, ale żeby w kościele...
Chociaż na taką dziurę, jak Kraków, to dobry i taki kościół... Ale u nas w Warszawie toby go nikomu nie pokazywali, mamy tyle piękniejszych, czystych, porządnie wymalowanych.
Pan Henryk mówił, że koniecznie trzeba zwiedzić Wawel i groby królewskie, więc pojechaliśmy. Ale nie widziałam jeszcze ani jednej dorożki na gumach, pewnie i tego nie ma w tym Krakowie.
Groby były już zamknięte, to i lepiej, bo ja się strasznie boję umarłych, no i przecie jeszcze kiedyś będę w Krakowie... Chociaż co może być interesującego nawet w grobach królewskich! Nie leżą przecież na wierzchu, w płaszczach i koronach, z berłami!...
Katedry małośmy widzieli, bo się już szaro robiło i tak była zastawiona rusztowaniami... a przy tym Ma, to zamiast oglądać, przed każdym prawie ołtarzem klęka i modli się... a naprawdę, mnie tak kolana bolą od klęczenia, że to coś okropnego...
Naprawdę, ale widzieliśmy prawdziwego i żywego kardynała!
Wychodzimy z katedry, mija nas jakiś wysoki ksiądz! A nasz przewodnik powiada: „To kardynał”.